Filip Maciejuk zdobył brązowy medal w Bergen….a zaraz potem ukradziono mu rower!

Filip Maciejuk zdobył w Bergen brązowy medal kolarskich mistrzostw świata w rywalizacji juniorów w jeździe indywidualnej na czas.

Ale niestety szczęście nie trwało długo, gdyż chwilę potem jego rower został ukradziony.

Pakowaliśmy sprzęt do bagażnika autobusu, rozmawialiśmy w między czasie, kiedy zauważyliśmy, że brakuje nam jednego z rowerów, opowiadał Cyryl Szweda, rzecznik prasowy polskiej drużyny.

Kradzież roweru wydarzyła się zaraz po wtorkowym wyścigu. Polski zawodnik wystrzelił po medal osiągając czas 28:15:44. Tylko 13 sekund za Brytyjczykiem, Tomem Pidcock.

Polska drużyna wyraża ubolewanie nad kradzieżą, nie tylko z powodu samej utraty ale również dlatego, że ma to wpływ na dalszy udział mistrza w zawodach. Filip miał wystartować na skradzionym rowerze w sobotnim wyścigu.

Policja szybko przybyła na miejsce, udzieliła informacji o znajdującym się w okolicy monitoringu miejskim. Jak do tej pory nie udało się ustalić co stało się z rowerem.

Maciejuk nie tylko planował wystartować na rowerze w sobotę, ale rama ukradzionego roweru to jedyna rama jaka jest w zasobach rowerzysty. Tylnie koło było pożyczone od kolegi z ekipy Team Sky Michała Kwiatkowskiego, natomiast przednie koło pożyczone od ekipy CCC Sprandi.

Jestem bardzo szczęśliwy, że dałem radę wygrać brązowy medal w Bergen ale bardzo mi żal z powodu utraty roweru, powiedział Filip Maciejuk.

Policja w Bergen ma tylko kilka dni na odnalezienie roweru do sobotnich zawodów….trzymamy kciuki za powodzenie w akcji.

Zdjęcie: Twitter