Himakånå – nasza lokalna Trolltunga

Cudze chwalicie, swego nie znacie….

Stare przysłowie, a jak dobrze odzwierciedla rzeczywistość…

W Tysvær Kommune znajduje się malownicze wzniesienie, które góruje nad Lysevatnet. Uformowaniem przypomina Trolltunge natomiast krajobrazem Preikestolen. Jednak jest łatwiej dostępne, bliżej usytuowane i takie trochę «nasze».

Himakånå wznosi się na wysokość 357 m. n.p.m. Widok rozpościera się na Lysevatnet na północ oraz na Nedstrandsfjorden na południe.

Po przybyciu do Hindervåg ( kierunek Nedstrand, 45km z Haugesund) parkujemy samochód przy sklepie Joker. Tysvær Kommune zwraca się z prośbą o nie parkowanie przy kościele.
Ze względu na ogromną popularność Himakånå, ciężko jest znaleźć wolne miejsce do parkowania, ale myślę że w najbliższym czasie gmina zorganizuje dogodny parking, a może nawet i więcej udogodnień dla rosnącej liczby turystów.
Z parkingu przechodzimy na drugą stronę ulicy, gdzie (już gmina zadbała) znajdziemy szyldy informujące o kierunku ścieżki na wzniesienie. Przez pierwszy, krótki etap wycieczki maszerujemy wzdłuż drogi 515, aż dojdziemy do drogowskazu:

Trasa prowadzi w większości przez las, a także przez ścieżki poprzez łąkę, oczywiście o mniejszym bądź miejscami większym nachyleniu.

Najlepiej wybrać się na wycieczkę, kiedy pogoda dopisywała przez większą ilość dni,gdyż podłoże jest podmokłe, miejscami błotniste a nawet wodniste.
Trasa jest bardzo dobrze oznakowana, czerwone plamy są wyraźnie widoczne, zarówno na kamieniach jak i drzewach.

Trasa w całości wynosi 5,8 km. Około 1,5 godziny zajmie nam wędrówka w górę ( my szliśmy z dziećmi, na pewno dla zaprawionych w wyprawach czas będzie krótszy), czas może się wydłużyć, jeśli będą nam potrzebne przerwy podczas wycieczki. Zejście możemy szacować na krócej, jednak przy stromych partiach, niektórzy muszą zwolnić tempo aby bezpiecznie zejść na płaską powierzchnię.

W drodze na szczyt będzie na przemian trasa przez las i otwartą przestrzeń, która będzie nas zachwycała pięknymi widokami.

Farma na Hetland z widokiem na Jelsafjorden

Na zdjęciu powyżej jest typowa drabinka, zabezpieczająca owce przed wyjściem poza granice pastwiska. Dlaczego uwieczniłam ją na zdjęciu? Ponieważ chciałam poinformować, że jeśli nie macie ochoty na przechodzenie po drabince to łatwo otworzycie również ogrodzenie i przejdziecie jak przez zwykłą furtkę. To taka ciekawostka….

Wycieczka pasuje dla wędrowców od 0 do 100 lat ( dziwicie się, że od 0, dziś na szlaku widziałam niemowlaka w chuście na ramionach mamy, natomiast może 100 jest zawyżone, ale na szlaku nie brakuje zwinnych emerytów).

Mimo, że wędrówka pnie się w górę, uważam że nie jest wymagająca. Są dwa strome podejścia, jedno w lesie, po ściółce, w otoczeniu kamieniu i wystających konarów oraz druga, pod otwartym niebem w kształcie takiej serpentyny.

Było miejscami mokro, ale jedno miejsce było szczególnie mokre, na szczęście już prawie u celu. Wyglądało jakby strumyk zmienił koryto i płynął w dół po trawach, tworząc niesamowite bajoro.

Wszystkie przeciwności są warte czekającego nas widoku. Niektórzy powiedzą, że widoki w Norwegii są wszędzie piękne i wszędzie takie same. Może i przyroda jest podobna, ale czyż nie cudowna jest możliwość podziwiania jej z różnych perspektyw?!

Perspektywa Himakånå jest niesamowita. Sama wystająca skała wydaje się trochę straszna z boku, ale stojąc na niej, nie czujemy otaczającej nas przepaści. Na miejscu oczywiście znajdziemy księgę pamiątkową, gdzie należy niezwłocznie wpisać dane szczęśliwych zdobywców szczytu. A później….czekać chwilę na to, aż atrakcja będzie wolna od innych turystów, uwiecznić moment na zdjęciu z różnej perspektywy i rozkoszować się pięknem jakie nas otacza, jakie mam w zasięgu ręki.

Życzę przyjemnej podróży!

Zdjęcia: archiwum prywatne.