Norweskie wrzosowiska są tykającą bombą…

Wybrzeże Norweskie od Sørlandet do Lofotów jest tykającą bombą. Przypadkowe pożary mogą nastąpić w każdej chwili, a problemy z uzyskaniem nad nimi kontroli będą większe i większe…

W ciągu ostatnich 10 lat pożarom łąk uległo 5.000 hektarów. Wynikiem pożarów są nowe, świeże wrzosy, które są przysmakiem dla owiec, w szczególności należących do lokalnego rolnika Ove Stumo z Tysvær.

Ove Stumo wypalał łąki na przestrzeni wielu lat aby zachować wrzosowiska w Haugalandet. Obecnie wychwala wrzosy, które mają 7 lat. Wypowiadał się, że są idealne.

Wrzosowiska utrzymuje się, pielęgnuje poprzez kontrolowane wypalania. To jest tradycja, która była podtrzymywana na przestrzeni tysiącleci, ale od czasów wojny jest znaczniej mniej praktykowana.

Tykająca bomba

To co Sumo i wypalacze wrzosów robią w Haugalandet jest bardzo rzadką czynnością.

Wiele okolic położonych wzdłuż wybrzeża od Sørlandet aż do Lofotów jest w obawie o palące się łąki.

 

W dzisiejszych czasach zachowało się około 10 procent z otwartych wrzosowisk z 1800 roku. Reszta urosła na nowo. Ryzyko pożaru wymusza na mieszkańcach poszczególnych okolic nieustanne obserwacje i czujność.

Oszacować dokładnie ilość hektarów wrzosowisk, razem ze starymi, łatwopalnymi obszarami wrzosów jest niemożliwe. Ale badacze twierdzą, że ilość starych wrzosowisk ma duży zakres.

Duże obszary krajobrazu wybrzeża może ulec spaleniu jeśli gleba będzie sucha. Można spodziewać się, że ogień rozprzestrzeni się bardzo szeroko, jeśli pożar będzie poza kontrolą.

Trudno ugasić

Profesor Torgrim Log ze Wyższej Szkoły w Vestlandet określił wrzosowiska jako tykającą bombę.

W końcu 2014 roku doświadczyliśmy tej tezy w praktyce. Pożar we Flatanger okazał się najstraszniejszym pożarem od 1923 roku w odniesieniu do zniszczonych budynków. Pożar powstał w wyniku jednej iskry,  rzuconej na wysuszoną glebę.

Profesor wyraził również żal dla zmian klimatycznych.

Będzie sucho, ciepło, będą wrzosy szybciej się wysuszać. W najgorszym przypadku pożar może sięgnąć głębiej, w ziemię. To są takie tlące się pożary, które są całkowicie niemożliwe do ugaszenia. Jestem zmartwiony, przede wszystkim dlatego, że nie chcemy zrozumieć jak duże jest ryzyko i nie chcemu temu zapobiec – powiedział profesor.

 

Pomoc dla straży pożarnej

Profesor pochwalił metody, których używa wspomniany wcześniej Ove Stumo z Haugalandet. Nie tylko dba o wzrost wrzosowisk, ale również jest zaangażowany jako strażak ochotnik w przypadku pożaru terenów dzikich, jeśli straż pożarna będzie potrzebować pomocy.

Zdjęcie: Pixabay