Kiedy otrzymaliśmy sygnał mayday, natychmiast zawróciliśmy

 


Vågen, Bergen. Kilka jednostek płynęło po Hjeltefjorden, kiedy fregata i zbiornikowiec uległy kolizji. Inna jednostka musiała skręcić, aby uniknąć kolejnej kolizji. Jeszcze jedna ruszyła na pomoc. 

Jacht Dr. No cumuje wzdłuż kei w Vågen w Bergen, gdzie przybył w czwartek wieczór. 

Trasa do Bergen była bardziej dramatyczna niż załoga mogła sobie wyobrazić. Płynąc Hjeltefjorden otrzymali przez radio sygnał alarmowy. 

-Byliśmy tam, mówi kapitan Doug Rea pokazując na mapę. 

NRK spotyka się z nim na jachcie dzień po wypadku. Kiedy doszło do kolizji fregaty KNM Helge Ingstad i tankowca Sula TS chwilę po godzinie 4 rano, jego jacht znajdował się na południowy wschód od miejsca wypadku. 

-Kiedy otrzymaliśmy sygnał mayday, zawróciliśmy natychmiast i popłynęliśmy z powrotem, mówi Rea.

Dramatycznie

Pochodzący z Południowej Afryki kapitan opowiada, że płynęli  jachtem dookoła świata w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Teraz są w drodze powrotnej z podróży na Przylądek Północny. 

-To było bardzo dramatyczne przeżycie zobaczyć innych marynarzy w tarapatach. To nie jest sytuacja, której chce się doświadczyć. 

Gdy zbliżali się do miejsca wypadku, zostali poproszeni o pozostanie na odległość i poczekanie na instrukcje. 

-Byliśmy gotowi podjąć akcję ewakuacyjną, mówi Rea. 

 

Po chwili otrzymali informację, że wszystko jest pod kontrolą.

Zawróciliśmy z powrotem do Bergen. Akcja ratunkowa była bardzo dobrze skoordynowana. Flota i jednostki ratownicze były świetnie do tego przygotowane, mówi Rea. 

Musieli skręcać przed tankowcem

NRK rozmawiało z załogami kilku jednostk pływających, które były w pobliżu i oświadczała, że nie widziały fregaty na radarze. Nie widział jej również jacht Dr. No. 

Inną jednostką w pobliżu był kontenerowiec Vestbris. Płynęli na północ fiordu i byli świadkami kolizji. 

-Nie widzieliśmy regaty na radarze. Pierwszy oficer widział ją jako dużą chmurę, opowiada kapitan Lennart Svensson.

Nie był na mostku, kiedy doszło do wypadku, ale otrzymał raport od pierwszego oficera.  Vestbris płynął z prędkością 10 węzłów równolegle z tankowcem Sola TS. Nagle tankowiec zrobił zwrot przez burtę. 

-Pierwszy oficer powiedział, że musiał wykonać manewr uniku, aby uniknąć kolizji. Tankowiec był przez nas widziany przez cały czas, ale fregata była zaciemniona, mówi Svensson. 

Płyniemy na północ

Trzeci statek płynący tego poranka w Hjeltefjorden to „Silver Frida”. Kontenerowiec płynął w kiedynku północnym, kiedy przyszedł sygnał SOS. 

-Nie byli daleko, ale wypadek zdarzył się za nimi. Byli wywoływani przez radio, ale nie byli zaangażowani z akcję ratunkową, mówi szef Knut Eltvik z Fjord shipping AS, firmę odpowiedzialną za eksploatację statku. Rozmawiał z załoga, która była w tym czasie na statku. Załoga potwierdza, że fregata nie była widoczna w systemie AIS. 

-Czy załoga mogła widzieć fregatę na radarze? 

-Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Na ekranie radaru mogą pojawić się obiekty, ale jeśli znajdują się na trasie statku, to trudno je zidentyfikować, mówi Eltvik.

Komisja do spraw badania wypadków transportowych oraz policja zapoznają się z raportami z przebiegu wypadku. Są również w kontakcie z załogami jednostek przebywających w pobliżu kolizji.